OŚWIADCZENIE PSYCHOLOGA LGBT WS. STANOWISKA KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

OŚWIADCZENIE PSYCHOLOGA LGBT
WS.
STANOWISKA KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI

Z ogromnym niepokojem przyjąć można stanowisko ogłoszone przez Konferencję Episkopatu Polski w kwestii organizacji leczenia osób LGBT+.  

Znacząca część wieku XIX i wieku XX to nieustane oraz zorganizowane próby leczenia z homoseksualizmu. Specjaliści różnych dziedzin medycznych próbowali na różne sposoby leczyć orientację homoseksualną. Stosowano wszelkie metody. Często były to metody bardzo nieprzyjemne, bolesne, a nawet upośledzające dalsze funkcjonowanie.  

Jeśli chodzi o chirurgię, próbowano operować mózg przecinając część kory przedczołowej (lobotomia), usuwano macicę u kobiet (histerektomia), jajniki czy też łechtaczkę, stosowano kastrację fizyczną oraz chemiczną, u mężczyzn również operowano nerw sromowy. 

W przypadku metod behawioralnych (psychiatrycznych) stosowano tzw. terapię awersyjną – polegająca na obrzydzeniu. Mężczyzna homoseksualny był podłączany pod aparaturę do elektrowstrząsów, przed nim był umieszczany ekran z projektorem, który wyświetlał różne zdjęcia ludzi – płci męskiej i żeńskiej. W momencie wyświetlenia się obrazu płci męskiej pacjent był rażony prądem. Często podawano również środki wzmagające wymioty w celu podniesienia skuteczności terapii. Pacjenci przechodzili cały szereg serii takich zabiegów. Nierzadko kończyli taką terapię w stanie psychotycznym.  

Kolejno powstały terapie psychologiczne o charakterze reparacyjny / naprawczym, tzw. terapie konwersyjne. Ich celem jest zmanipulowanie myślenia o sobie, swoim Ja, a przede wszystkim o swojej seksualności doprowadzając do powstania fałszywego self u pacjenta. Terapeuta konwersyjny wywołuje u pacjenta poczucie, że jego homoseksualność jest sprzeczna np. z męskością w przypadku mężczyzny i w konsekwencji taki pacjent pragnie dostosować się do tego rzekomo prawidłowego wzorca odrzucając homoseksualność. W takiej terapii manipulacja wiedzie przewodnią rolę również i w innych obszarach, np. uznając stosunek homoseksualny za grzech, bycie obciążeniem dla rodziny itd. Metody manipulacji w takiej terapii są często zamaskowane i niejawnie oddziaływają na pacjenta.  

Leczenie homoseksualizmu nigdy nie dawało realnych i skutecznych rezultatów, jeśli chodzi o zmianę popędu psycho-seksualnego. Ważne jest tutaj podkreślenie, że za orientacją nie stoi jedynie sam popęd, ale również, czy przede wszystkim potrzeby emocjonalne, uczuciowe.   

Wszelkie formy leczenia miały na celu stłumienie i wyparcie prawdziwych uczyć, co doprowadzało do wewnętrznej pustki, stanów depresyjnych. Pacjenci pod wpływem terapii konwersyjne, żeby udowodnić sobie zmianę wchodzili w małżeństwa heteroseksualne, zakładali rodziny. Niestety, jest to jedynie forma głębokiego samooszukiwania się.  

Terapie konwersyjne są przez to zagrożeniem dla pacjentów, którzy nie akceptują swojej orientacji. Bardzo często osoby, którym oferowano, czy oferuję się nadal możliwość “wyleczenia”, czyli zmiany orientacji, pod wpływem nieakceptacji siebie i niepowodzenia terapii pozostawali pozbawieni wszelkiej nadziei z jeszcze głębszą frustracją. Terapie konwersyjne nierzadko kończą się w takich sytuacja głęboką depresją, próbami samobójczymi lub samobójstwem.  

Sugerowanie terapii osobom LGBT+ ma charakter dwojaki ukrytej manipulacji. Przede wszystkim wywołuje złudzenie, że orientację można zmienić, a z drugiej strony nasila homofobię. To drugie ma również podwójne znaczenie. W perspektywie społecznej budzi stygmatyzację, bo skoro ktoś jest homoseksualny to znaczy, że jest zaburzony, czyli powinien się leczyć. A także w perspektywie jednostki – homofobia staje się uwewnętrzniana i w konsekwencji powstaje self-homofobia.  

Osoby homoseksualne rodzą się w rodzinach heteroseksualnych, które z góry zakładają, że dziecko będzie również heteroseksualne. Jest to tzw. hetrocentryzm / heteronormatywizm. Jest to też pierwszy etap w procesie nieakceptacji siebie dorastającego dziecka, które w którymś momencie swojego życia odkrywa swoje homoseksualne skłonności. Dalsza presja społeczna, stygmatyzacja i nienawiść utrwalają u jednostki homofobię względem siebie.  

Stanowisku Episkopatu jest wyrazem manipulacji i pogłębiania społecznych uprzedzeń, stereotypów oraz nienawiści do osób o innej orientacji niż heteroseksualna.  

Stanowisko Episkopatu powinno zostać zdyskredytowane przez wszelkie organizacje naukowe, medyczne oraz takie, które zajmują się zdrowiem psychicznym, seksualnym oraz psychoterapią. 

To jak bardzo niebezpieczne dla zdrowia emocjonalnego są terapie konwersyjne można odnaleźć w relacjach osób, które pozostawiły po sobie swoje świadectwa. Przykładem niech będzie film oparty na biografii Bobby’iego Griffith’a, który na skutek nieudanych prób leczenia i odrzucenia przez głęboko religijną matkę popełnił samobójstwo. Jego historia została zobrazowana w filmie pt. Modlitwy za Bobby’ego.  

Natomiast, to w jaki okrutny sposób przebiega terapia awersyjna można zobaczyć w serialu pt.  Tu będzie mój dom (A place to call home, oryg. ang.).  

Obecnie u osób homoseksualnych, którzy nie akceptują swojej orientacji stosuje się, jedynie etyczną, terapię afirmatywną. Polega ona na otwartości i akceptacji, wobec tego, czego z różnych powodów pacjent w sobie zanegował, np. prawo do bycia sobą, prawo do własnego szczęścia, prawo do spełnienia w miłości i relacji homoseksualnej, prawo do czerpania przyjemności z intymnych kontaktów z osobą tej samej płci, prawo do stabilnego związku.  

Odnosząc się do samego pomysłu kościoła katolickiego w Polsce chcącego leczyć osoby LGBT+ można sądzić, iż w pierwszej kolejności powinni zająć się swoim – ukrywanym – problemem homoseksualizmu wśród duchownych. Badania podają, że większość księży katolickich jest innej niż heteroseksualna orientacja.  

W dawnych czasach, aby uniknąć stygmatyzacji, pomówień i społecznego wykluczenia mężczyźni pod wpływem lęku przed własną homoseksualnością uciekali do stanu kapłańskiego, by symbolicznie pod sutanną schować swoje prawdziwe Ja, prawdziwą osobę, prawdziwe uczucia.  Wielu się to udało odnosząc obecnie sukcesy na wysokich stanowiskach w kościele, inni męczą się i żyją w ciągłym trudzie i cierpieniu, a jeszcze innym udało się uwolnić i otworzyć na siebie. Pracując z pewnym panem, który wcześniej był klerykiem powiedział: “dopiero przeżycie prawdziwej, autentycznej miłości wobec drugiego mężczyzny pozwoliło mi się wyrwać z tej obłudy, w którą najpierw rodzina, a potem formacja w seminarium chciała mnie wpędzić”.  

   

Z wyrazami szacunku,
Damian Brela